wtorek, 30 sierpnia 2011

wiem długo mnie nie było ...i nawet dobrze...

Dopiero teraz się zastanowiłam i doszłam do wniosku że ... WAS OKŁAMAŁAM ... ;( noo bo... Tasza to nie był mój pies . tylko takiej pani z ulicy dalej . codziennie z nią wychodziłam i was okłamywałam późniejszym postem ... trudno mi się jest przyznać .

Zawsze chciałam mieć psa ale moi rodzice nie chcieli . kotka rybki i chomika mam na prawdę ale Taszy nie .
Na początku chciałam wam wcisnąć KIT że Tasza uciekła ,ale teraz wam opowiem całą prawdę.


kiedyś w sobotę pojechałam z rodzicami w góry , i gdy w poniedziałek wróciłam ;poszłam po Taszę ... Ale narzeczony panie Ani (wiem bo mi mówiła że to narzeczony ) powiedział że Tasza już u nie mieszka ;[ ja spytałam się dlaczego . a ten facet powiedział : bo tasza już tu ze swoją właścicielką nie będą nigdy mieszkać .a ja podziękowałam i poszłam .... Podejrzewam że się pokłócili .

Każdego wieczoru długo płakałam ... bo się do niej przywiązałam a z resztą ona do mnie też... nauczyłam ją kilku rzeczy chociaż daj 1 i 2 łapę, leżeć , już umiała.

NO A WIĘC TO CAŁA PRAWDA .aż boję się komentarzy .

BARDZO WSZYSTKICH PRZEPRASZAM